Polityka prywatności
Przysyłacie mi akty urodzenia, wyroki i dokumentację medyczną. Uważam więc, że macie prawo wiedzieć dokładnie, co się z tymi dokumentami dzieje — bez prawniczej mgły i bez drobnego druku.
Napisałam ten dokument tak, żeby dało się go przeczytać. Jeśli mimo to coś jest niejasne — proszę napisać, wyjaśnię.
Ostatnia aktualizacja: 20.07.2026
1. Kto przetwarza Twoje dane
Administratorem Twoich danych osobowych jestem ja — czyli konkretna osoba, a nie dział obsługi klienta.
Going Native Magdalena Fowler
Pasterzewo 3, 11-440 Reszel
Tłumacz przysięgły języka angielskiego, TP/122/24
W sprawach dotyczących danych osobowych: rodo@going-native.eu
W pozostałych sprawach: magdalenafowler@gmail.com
Telefon: 605 308 574
Nie wyznaczyłam inspektora ochrony danych — przy jednoosobowej działalności prawo tego nie wymaga. Wszystkie sprawy załatwiam osobiście.
Ta polityka opisuje przetwarzanie danych na tej stronie oraz w związku z wykonywaniem tłumaczeń. To dwie różne sytuacje i traktuję je osobno — pierwsza dotyczy każdego odwiedzającego, druga tylko osób, które zlecają mi pracę.
2. Skąd biorę Twoje dane
Wyłącznie od Ciebie. Nie kupuję baz danych, nie zbieram adresów z internetu i nie zapisuję nikogo do newslettera. Są trzy sytuacje, w których w ogóle wchodzę w posiadanie Twoich danych:
Piszesz do mnie albo dzwonisz
Dostaję Twoje imię, adres e-mail lub numer telefonu i to, co sam napiszesz o swojej sprawie. Nie ma na tej stronie formularza — kontaktujesz się bezpośrednio, więc przekazujesz mi dokładnie tyle, ile chcesz.
Podstawa: art. 6 ust. 1 lit. b i f RODO — podjęcie działań przed zawarciem umowy oraz prowadzenie korespondencjiPrzesyłasz dokument do wyceny lub tłumaczenia
To najbardziej wrażliwa sytuacja i poświęcam jej osobną sekcję niżej. W skrócie: dostaję wszystko, co jest na tym dokumencie — łącznie z danymi osób trzecich, które się w nim pojawiają.
Podstawa: art. 6 ust. 1 lit. b RODO — wykonanie umowyOdwiedzasz tę stronę
Serwer zapisuje standardowe informacje techniczne: adres IP, typ przeglądarki, datę i godzinę wejścia. Dzieje się to automatycznie na każdej stronie w internecie i służy wyłącznie bezpieczeństwu oraz diagnostyce awarii. Nie łączę tych danych z Twoją osobą i nie używam ich do śledzenia.
Podstawa: art. 6 ust. 1 lit. f RODO — bezpieczeństwo serwisu3. Dokumenty przesłane do wyceny
To najbardziej wrażliwa część naszej współpracy, więc opiszę ją najdokładniej.
Kiedy przesyłasz mi dokument, przekazujesz mi wszystko, co się na nim znajduje — nie tylko to, co uważasz za istotne. Akt urodzenia zawiera dane Twoich rodziców. Wyrok sądu — dane drugiej strony i świadków. Dokumentacja medyczna — informacje o Twoim zdrowiu. Tłumaczę je w całości, bo taki mam obowiązek.
Dane szczególnie chronione
Część dokumentów zawiera dane, które prawo chroni ściślej niż zwykłe: informacje o zdrowiu, o wyrokach, czasem o wyznaniu lub pochodzeniu. To osobna kategoria w przepisach o ochronie danych i traktuję ją poważniej niż resztę.
Przetwarzam je wyłącznie po to, żeby wykonać tłumaczenie, o które prosisz. Nie analizuję ich, nie wykorzystuję do niczego innego i nie zestawiam z niczym.
Podstawa: art. 9 ust. 2 lit. a RODO — Twoja wyraźna zgoda, wyrażona przez przesłanie dokumentu do tłumaczenia.Dane innych osób w Twoim dokumencie
Osoby wymienione w Twoim dokumencie nie mają jak wyrazić mi zgody — nie znają mnie i nie wiedzą o istnieniu tego tłumaczenia. Przetwarzam ich dane, bo bez tego nie da się wykonać zlecenia, a poświadczone tłumaczenie musi oddawać dokument w całości. Obowiązuje je dokładnie ta sama tajemnica zawodowa i ta sama ochrona co Twoje.
Co dzieje się z dokumentem krok po kroku
- Przysyłasz zdjęcie lub skan na mój adres e-mail albo przez WhatsApp.
- Wyceniam — czytam dokument, żeby policzyć objętość i ocenić trudność.
- Tłumaczę osobiście. Dokument nie trafia do żadnego biura ani podwykonawcy.
- Odsyłam gotowe tłumaczenie tą samą drogą albo przekazuję osobiście.
- Odnotowuję czynność w repertorium — o tym w następnej sekcji.
Jeśli nie zdecydujesz się na zlecenie — dokument zostaje usunięty. Nie mam powodu go trzymać, a wycena, która nie skończyła się umową, nie zostawia po sobie śladu poza korespondencją.
Uczciwie o poczcie elektronicznej
Korzystam ze skrzynki Gmail, więc Twój dokument — jak każda wiadomość e-mail — przechodzi przez serwery Google. Nie jest to szyfrowanie od końca do końca. Tak działa poczta elektroniczna w praktyce i wolę powiedzieć to wprost, niż zostawić Cię w przekonaniu, że jest inaczej.
Jeśli Twój dokument jest szczególnie wrażliwy i wolisz uniknąć tej drogi — możemy umówić się na przekazanie osobiste. Wystarczy powiedzieć.
4. Tajemnica zawodowa i repertorium
Ta sekcja różni się od wszystkiego powyżej, bo opisuje obowiązki, które nakłada na mnie ustawa — nie mogę ich zmienić ani się z nich zwolnić.
Tajemnica zawodowa
Jako tłumacz przysięgły mam ustawowy obowiązek zachowania w tajemnicy wszystkiego, o czym dowiedziałam się w związku z tłumaczeniem. Nie jest to deklaracja marketingowa ani zapis w regulaminie, który mogę jutro zmienić — to obowiązek zawodowy, za którego naruszenie odpowiadam przed komisją dyscyplinarną i mogę stracić uprawnienia.
W praktyce oznacza to, że nie rozmawiam o Twojej sprawie z nikim. Także z rodziną, także anonimowo, także jako o „pewnym przypadku”.
Repertorium — rejestr, którego nie mogę nie prowadzić
Ustawa o zawodzie tłumacza przysięgłego nakłada na mnie obowiązek prowadzenia repertorium — rejestru wszystkich wykonanych tłumaczeń poświadczonych. To nie jest moja baza klientów ani narzędzie marketingowe. To dokument urzędowy, który podlega kontroli wojewody.
W repertorium odnotowuję między innymi: datę czynności, oznaczenie zleceniodawcy, rodzaj i język dokumentu oraz pobrane wynagrodzenie.
Konsekwencja, o której musisz wiedzieć: nawet jeśli zażądasz usunięcia swoich danych, wpisu w repertorium usunąć nie mogę. Prawo mi na to nie pozwala. Mogę usunąć korespondencję i pliki — ale nie rejestr, który prowadzę z mocy ustawy.
Piszę o tym wprost, bo to jedno z najczęstszych nieporozumień. Prawo do bycia zapomnianym brzmi jak zasada bez wyjątków, a nie jest — ustępuje wtedy, gdy przetwarzanie danych wynika z obowiązku nałożonego przez ustawę. Repertorium jest dokładnie takim przypadkiem.
- Repertorium to nie jest kopia Twojego dokumentu. Nie przechowuję w nim treści tłumaczeń — wyłącznie zapis, że dana czynność miała miejsce.
- Nikt poza mną i wojewodą go nie widzi. Podlega tej samej tajemnicy zawodowej co reszta.
- Ten sam obowiązek ma każdy tłumacz przysięgły w Polsce. To nie jest moja praktyka — to warunek wykonywania zawodu.
Podstawa: art. 6 ust. 1 lit. c RODO — obowiązek prawny wynikający z ustawy z dnia 25 listopada 2004 r. o zawodzie tłumacza przysięgłego [ARTYKUŁY DO WERYFIKACJI PRAWNEJ]
5. Ciasteczka i narzędzia zewnętrzne
Ta strona Cię nie śledzi.
Nie mam zainstalowanego Google Analytics ani żadnego innego narzędzia analitycznego. Nie ma tu pikseli reklamowych, nie ma ciasteczek marketingowych, nie ma remarketingu. Nie wiem, kto tu wchodzi, skąd i jak długo zostaje — i nie mam takiej potrzeby.
Zobaczysz na tej stronie standardowy komunikat o ciasteczkach — bo tak wygląda dziś każda strona i jego brak bywa mylący. W praktyce nie ma tu na co się zgadzać poza ciasteczkami technicznymi, bez których strona by nie działała.”
Co jednak jest — bo byłoby nieuczciwe tego nie napisać
Ciasteczka techniczne
Strona działa na WordPressie, który zakłada ciasteczka niezbędne do jej funkcjonowania — na przykład zapamiętujące, że jestem zalogowana do panelu. Nie służą do śledzenia i prawo nie wymaga na nie zgody. Jeśli tylko czytasz stronę, prawdopodobnie nie dotknie Cię żadne.
Opinie z Google (Trustindex)
Opinie widoczne na stronie pobieram z mojej wizytówki Google przez wtyczkę Trustindex. Działa ona w trybie zgodnym z RODO: opinie są pobierane i zapisywane na moim serwerze, a nie ładowane z serwerów Google przy każdym Twoim wejściu. Oznacza to, że oglądając opinie, nie łączysz się z Google i nie zostawiasz tam po sobie śladu. Wtyczka nie zakłada ciasteczek.
Weryfikacja w Google Search Console
W kodzie strony znajduje się znacznik potwierdzający Google, że jestem jej właścicielką. To nieaktywny wpis — nic nie robi, niczego nie zbiera, nie zakłada ciasteczek. Search Console pokazuje mi wyłącznie zbiorcze liczby: ile osób wyświetliło stronę w wynikach wyszukiwania i jakich haseł szukały. Nigdy nie widzę, kto to był — Google celowo ukrywa dane, które pozwoliłyby kogokolwiek rozpoznać.
Logi serwera
Serwer, na którym stoi strona, zapisuje techniczne informacje o każdym połączeniu: adres IP, datę, typ przeglądarki. Robi to każdy serwer na świecie i służy to bezpieczeństwu oraz diagnozowaniu awarii. Nie zaglądam do tych logów, chyba że coś przestanie działać.
Ciasteczkami w całości zarządzasz z poziomu przeglądarki — możesz je zablokować lub usunąć w jej ustawieniach. W przypadku tej strony nie odbije się to na niczym, co widzisz.
Gdyby to się kiedyś zmieniło — gdybym zdecydowała się na narzędzie analityczne — zaktualizuję ten dokument i zobaczysz odpowiednie okienko zgody. Data ostatniej aktualizacji jest na górze strony.
6. Komu przekazuję dane
Twoje tłumaczenie wykonuję sama i nikomu go nie zlecam. Są jednak firmy, które siłą rzeczy mają dostęp do infrastruktury, z której korzystam — i uczciwie jest je wymienić.
dhosting.pl — firma, na której serwerach stoi ta strona i moja poczta firmowa. Wiąże nas umowa powierzenia przetwarzania danych.
Google (Gmail) — moja skrzynka pocztowa. Każda wiadomość, którą do mnie wysyłasz, przechodzi przez serwery Google. Pisałam o tym otwarcie w sekcji o dokumentach.
Biuro rachunkowe — Biuro Rachunkowe Noctua (ul. Saperów 4, 82-300 Elbląg) otrzymuje dane niezbędne do wystawienia faktury i rozliczeń podatkowych: imię, nazwisko lub nazwę firmy, adres, kwotę. Nigdy treść tłumaczenia.
Sąd, prokuratura lub inny organ — wyłącznie wtedy, gdy zwrócą się do mnie na podstawie przepisów prawa. Nie mam wtedy wyboru, ale też nie zdarza się to bez powodu.
Wojewoda — w ramach kontroli repertorium, o której pisałam wyżej.
Czego nie robię — nigdy:
Nie sprzedaję danych. Nie udostępniam ich firmom marketingowym. Nie przekazuję ich innym tłumaczom ani biurom tłumaczeń. Nie wykorzystuję Twoich dokumentów jako przykładów, próbek ani materiałów szkoleniowych — także w formie „zanonimizowanej”, bo przy dokumencie urzędowym anonimizacja bywa iluzją.
7. Jak długo przechowuję dane
Nie trzymam niczego dłużej, niż muszę. Poniższe terminy w większości nie wynikają z mojej decyzji, tylko z przepisów.
8. Twoje prawa
Poniższe uprawnienia daje Ci RODO. Żeby z któregokolwiek skorzystać, wystarczy do mnie napisać — nie ma formularzy ani procedur. Odpowiadam w ciągu miesiąca, ale zwykle znacznie szybciej.
Dostęp do danych
Możesz zapytać, jakie dane na Twój temat posiadam, i poprosić o ich kopię.
Sprostowanie
Jeśli coś jest nieaktualne albo błędne — poprawię.
Usunięcie
Możesz poprosić o usunięcie danych. Zrobię to w zakresie, w jakim prawo mi na to pozwala — patrz zastrzeżenie poniżej.
Ograniczenie przetwarzania
Możesz zażądać, żebym Twoje dane wyłącznie przechowywała, nie robiąc z nimi nic więcej.
Przenoszenie danych
Możesz otrzymać swoje dane w formacie nadającym się do przekazania komuś innemu.
Sprzeciw
Możesz sprzeciwić się przetwarzaniu opartemu na moim uzasadnionym interesie.
Cofnięcie zgody
Jeśli przetwarzanie opiera się na Twojej zgodzie, możesz ją w każdej chwili wycofać. Nie wpływa to na to, co zrobiłam wcześniej, gdy zgoda obowiązywała.
Uczciwie o granicach tych praw
Nie wszystkie z powyższych uprawnień działają w każdej sytuacji — i wolę powiedzieć to teraz niż wtedy, gdy o coś poprosisz.
Wpisu w repertorium nie usunę. Prowadzę je z mocy ustawy i podlega kontroli wojewody. To sytuacja, w której prawo do usunięcia danych po prostu nie ma zastosowania.
Faktury zostają przez pięć lat. Wymagają tego przepisy podatkowe, niezależnie od tego, czego byśmy oboje chcieli.
Nie usunę danych, dopóki trwa zlecenie. Trudno wykonać tłumaczenie dokumentu, którego już nie mam.
W każdym innym przypadku — usuwam bez pytania o powód.
9. Jak chronię dane
Nie będę tu pisać o „najwyższych standardach bezpieczeństwa”, bo to nic nie znaczy. Konkretnie:
- Połączenie z tą stroną jest szyfrowane (certyfikat SSL — kłódka w pasku adresu przeglądarki).
- Dostęp do dokumentów mam tylko ja. Nie ma tu zespołu, koordynatora ani asystenta. Jedna osoba, jeden komputer.
- Sprzęt jest zabezpieczony hasłem i aktualnym oprogramowaniem. Brzmi banalnie, ale to właśnie tędy przecieka najwięcej danych.
- Nie noszę dokumentów klientów po pendrive’ach ani nie zostawiam ich w chmurach, których nie kontroluję.
- Odpowiadam zawodowo za zachowanie tajemnicy — ryzykuję uprawnieniami, nie tylko reputacją.
- Mam ubezpieczenie OC obejmujące moją działalność zawodową.
Żadne zabezpieczenie nie daje stuprocentowej pewności i nie będę udawać, że jest inaczej. Gdyby kiedykolwiek doszło do naruszenia, które mogłoby Ci zagrozić — poinformuję Cię o tym bez zwłoki i zgłoszę sprawę do urzędu, tak jak nakazuje prawo.
10. Kontakt i skarga
W każdej sprawie dotyczącej Twoich danych — pytanie, wątpliwość, prośba o usunięcie — napisz bezpośrednio do mnie:
Magdalena Fowler
rodo@going-native.eu
605 308 574
Going Native Magdalena Fowler, Pasterzewo 3, 11-440 Reszel
Jeśli uznasz, że przetwarzam Twoje dane niezgodnie z prawem, masz prawo złożyć skargę do organu nadzorczego. Wolałabym oczywiście, żebyś najpierw napisał do mnie — ale to Twoje prawo i nie zamierzam go ukrywać w przypisie.
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych
ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa
uodo.gov.pl ↗
O zmianach w tym dokumencie. Jeśli zmienię coś w sposobie przetwarzania danych — dodam narzędzie, zmienię dostawcę poczty — zaktualizuję tę stronę i zmienię datę na górze. Nie robię tego po cichu.
Wróć do strony głównej albo napisz w sprawie tłumaczenia: kontakt.
